Alkohol a dieta - czy procenty szkodą odchudzaniu?

Alkohol a dieta - czy procenty szkodą odchudzaniu?

Wysokoprocentowe trunki z reguły nie sprzyjają zdrowej diecie. Jak na razie na wygranej pozycji jest jedynie czerwone, wytrawne wino, które ma pozytywnie wpływać, między innymi, na pracę serca. Czy zatem butelka piwa już zrujnuje naszą dietę?

Tę skrupulatnie przestrzeganą, odchudzającą, raczej tak. Ale w jej przypadku żaden alkohol nie jest mile widziany, nawet wspomniane wino. Z drugiej strony, żadna dieta odchudzająca nie powinna być rygorystyczna. Lepiej odchudzać się z głową i w umiarkowanym tempie, a od czasu do czasu pozwolić sobie na ulubioną przekąskę lub lampkę wina.


Licz na zdrowie

Co innego, gdy lampka wina przechodzi w całą butelkę lub kolejne kufle piwa. Picie alkoholu w dużych ilościach szkodzi zdrowiu w ogóle, w tym także naszej sylwetce. Pół litra jasnego, pełnego piwa ma około 250 kcal. Pięćdziesiątka czystej wódki to aż 140 kcal. Ta sama ilość wódki smakowej to kilkadziesiąt kalorii więcej. Nieco mniej ma kieliszek słodkiego wina, a najmniej, bo 80 kcal, lampka wina wytrawnego. Pamiętajmy przy tym jednak, że to wcale nie oznacza, iż wino wytrawne jest najmniej kalorycznym trunkiem, choć wielu mylnie wychodzi z takiego założenia. 80 kcal to zawartość jedynie jednej lamki, czyli około 120 ml wina. Gdy wypijemy cztery lampki, czyli niecałe pół litra, pochłoniemy już ponad 300 kcal – więcej niż w przypadku półlitrowego kufla piwa.

 

Coś bym zjadł…

Trzeba jeszcze brać pod uwagę, że alkohol wzmaga apetyt. Piwne brzuchy są w dużej mierze efektem podjadania, które łączymy z piciem. A ponieważ surówka z marchwi niezbyt pasuje do butelki jasnego pełnego, sięgamy po przekąski tuczące, takie jak chipsy, paluszki, frytki. Nie bez znaczenia jest też fakt, że taką przyjemność serwujemy sobie głównie wieczorami. Niezależnie jednak od pory dnia, jedzenie połączone z alkoholem zawsze grozi powiększeniem tkanki tłuszczowej, ponieważ organizm w pierwszej kolejności pracuje nad przemianą alkoholu, a dopiero później zjedzonego posiłku.

 

Elżbieta Gwóźdź